Witam,
Dziś bajka z gatunku tych dziwnych. Dlaczego? Hmmm, jak byłam mała, bardzo ją lubiłam, pewnie z racji fantastycznych ilustracji, natomiast, po przeczytaniu jej w starszym wieku, stwierdzam, że dla dzieci nie bardzo się nadaje. I w ogóle lojalnie uprzedzam co wrażliwszych dorosłych, że - jak mawiał pewien wicepremier - w tej bajce "Wersalu nie będzie" .
Jeszcze gwoli wyjaśnienia - bajka jest białoruska, ale w etykietach podciągam ja pod bajki rosyjskie - zarówno tematyka jak i ilustracje - to dla mnie po prostu bajki zza wschodniej granicy. Mam nadzieję, że żaden Białorusin się na mnie za to nie obrazi.
Dobrze, czas na prezentację, tylko nie mówcie, że nie ostrzegałam:
Pozostawiam bez komentarza bajkę, może czytelnicy się o takowe pokuszą. Ja tylko dodam, że bardzo mi zawsze było szkoda tej dwójki staruszków, co im tak złośliwie uciekł kołacz i zastanawiałam się co to jest pułap i hołobla (dziś już wiem, więc mi nie wyjaśniajcie ;-)
Zastanawiam się czy np. Łukaszence nie przesadzali z tego typu bajkami i dlatego wyrósł na takiego jakim jest.
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii, pozdrawiam i do następnego razu :-)